Odpowiedzialność za region, poszanowanie prawa oraz ochrona żywego dziedzictwa kulturowego Podhala – to główne tematy konferencji prasowej, która odbyła się w Zakopanem. Wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar odniósł się do sytuacji związanej z przewozem konnym na trasie do Morskiego Oka.
W konferencji wzięli udział także posłanka na Sejm RP Urszula Nowogórska, starosta tatrzański Andrzej Skupień, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski, prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka Andrzej Mąka, prezes Zarządu Głównego Związku Podhalan w Polsce Julian Kowalczyk oraz architekt, muzyk i regionalista Jan Karpiel-Bułecka
Wojewoda o działaniach organizacji na Podhalu
– Nie ma zgody na to, żeby ktoś swoim działaniem blokował normalne funkcjonowanie regionu, zastraszał organy władzy samorządowej, narażał na niebezpieczeństwo ludzi i zwierzęta, a także stwarzał zagrożenie w ruchu. Nie ma zgody państwa na to, żeby ktoś łamał prawo w imię budowania własnych zasięgów i popularności – mówił wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar.
– Nie może być tak, że ktoś przyjeżdża sobie z innej części naszego państwa i będzie nam mówił w Małopolsce, jak mamy żyć i funkcjonować (…) Słowo „inspekcja” niestety zaczyna być nadużywane. Nie może być tak, że ktoś kupuje sobie coś, co przypomina mundur, pisze sobie „inspekcja” na plecach, a następnie zastrasza ludzi i wdziera im się do domu (…) Jesteśmy po rozmowach z poseł Urszulą Nowogórską i zwrócimy się (…), aby na poziomie krajowym unormować znaczenie słowa inspekcja – zaznaczył wojewoda Klęczar.
Wojewoda powiadomi premiera
Wojewoda zapowiedział również, że przekaże premierowi informacje dotyczące sytuacji na Podhalu.
– Czuje się zobligowany do tego, aby w sposób obszerny i precyzyjny poinformować Pana Premiera o tym, co tutaj się dzieje. Przygotowałem już stosowne pismo, w którym opisałem całą sytuację i apeluję do Premiera o to, aby stanowczo wskazał, że poszanowanie dla lokalnej tradycji i kultury jest niezwykle ważne i istotne i nie może podlegać dyskusji – mówił wojewoda Klęczar.
Żywa tradycja Podhala
Wojewoda mówił także o znaczeniu koni w życiu człowieka oraz ich roli w kulturze i tradycji Podhala.
– Użytkowanie koni rozpoczęło się 3500 lat przed naszą erą. Jak dzisiaj wygląda koń, a jak wtedy wyglądał koń? Tak samo. Konie nie straciły swoich zdolności do pracy. Koń zimnokrwisty, ciężki żeby żyć, musi pracować. Wielokrotnie prosiłem, aby przeciwnicy pracy koni pokazali mi choćby jedno opracowanie, pod którym podpisana jest osoba ze świata nauki, albo ktoś z hodowców, który potwierdzi tezę, że konie w Morskim Oku są w złej kondycji lub są źle traktowane. Nie spotkałem się z takim dokumentem – podkreślił wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar.
Kwestia transportu konnego na Podhalu dotyczy nie tylko dobrostanu zwierząt, ale także mieszkańców regionu oraz zachowania jego kulturowego charakteru.
– To nie jest kwestia tylko koni, ale to jest kwestia ludzi, którzy z tego żyją. Tak sobie chwalimy krajobraz Podhala. Tak chętnie z całego świata, Europy i Polski ludzie tutaj przyjeżdżają i patrzą na ten teren, a jak zabraknie tych koni, to zabraknie tego kulturowego obrazu tej ziemi. Nie możemy na to pozwolić i na to nie pozwolimy – zaznaczył wojewoda Klęczar.
„Koniki jeździły, jeżdżą i pojadą”
– Nie ma takiej możliwości, żeby ktoś przyjeżdżał tu i krzycząc, machając rękami, grożąc, strasząc, oświadczał, że koniki nie pojadą. Ja z tego miejsca ze spokojem, ale pełną konsekwencją oświadczam, że koniki jeździły, jeżdżą i pojadą – zakończył przedstawiciel rządu w terenie.